Powrót do spisu treści

Porady dla właścicieli Astry II i nie tylko

PODSTAWOWA ZASADA DLA UŻYTKOWNIKÓW ASTRY II

Porady:
(poniższe porady sam stosuję, ale zastrzegam, że nie biorę odpowiedzialności za wszelkie ewentualne szkody)


I

Wielu użytkowników Astry II narzeka na często przepalające się żarówki (H7). Przyczyn może być wiele, ale bardzo często winny jest brak higieny ;). Tak, tak - samochód też człowiek i swoje prawa ma! Otóż chodzi o to, że wszystkie żarówki - zwłaszcza H7 - należy przed umieszczeniem w oprawce i w reflektorze wyczyścić bibułką nasączoną (tylko i wyłącznie) spirytusem. Podczas umieszczania żarówki w reflektorze należy uważać by nie dotknąć nią obudowy, kabli czy innych przedmiotów w pobliżu reflektora - czystość, czystość i jeszcze raz czystość. Moja Astra II ma dwa lata, 50.000 kilometrów przebiegu, jeżdżę z włączonymi światłami cały rok, przez cały dzień i wymieniłem dopiero jeden komplet żarówek H7. Z doświadczenia swojego i znajomych wiem, że najlepsze są żarówki UV Block produkcji Philips'a (to samo pisał kiedyś pewien tygodnik motoryzacyjny). Są one trwałe i mają doskonałe parametry świetlne. A tak swoją drogą, spośród aut, które nie mają tak zwanych świateł ksenonowych Astra II ma jedne z najlepszych (o ile nie najlepsze) świateł!

II

Jeżeli zdarza nam się jeździć Astrą II po tak zwanym trudnym terenie proponuję po zakończeniu podróży na moment wjechać "na kanał" i sprawdzić, czy umieszczone w podłodze korki nie zostały uszkodzone. Astra II ma ocynkowane nadwozie, ale wilgoć dostająca się przez otwarte otwory w podłodze może spowodować przynajmniej niemiły zapach i zawilgocenie wnętrza, a dodać należy, że gąbka wyściełająca podłogę Astry II jest gruba i jej wysuszenie jest czasochłonne. Dwa razy zdarzyło mi się, że serwis nie zwrócił na ten problem uwagi, a tylko dzięki mojej szybkiej interwencji suszenie wykładziny trwało tylko jeden dzień...

III

Podczas jazdy Astrą II spróbujcie Państwo następującej techniki jazdy, którą nazwałem "półtora, dwa i pół, trzy i pół":

- w terenie zabudowanym starajmy się jak najczęściej jeździć przy obrotach około półtora tysiąca (V bieg, ok. 60 km/h)

- przyspieszając starajmy się - w miarę możliwości, przy wyprzedzaniu na przykład może to być niemożliwe - nie przekraczać dwóch i pół tysiąca obrotów

- poza terenem zabudowanym, starajmy się jeździć na V biegu przy maximum trzech i pół tysiącu obrotów

Możecie mi nie wierzyć, ale przy tej technice z Piły do Gdańska i z powrotem moje auto zużyło średnio 5,9 litra Pb95 na 100 km! Owszem, zimą w mieście zużycie dochodzi do 10 litrów, ale tu winna jest niska temperatura, która nie pozwala na szybkie rozgrzanie silnika. Oczywiście nie nagrzewamy silnika na jałowym biegu - to istne zabójstwo na raty dla silnika! Głupota takiego postępowania ujawni się bardzo szybko, nie radzę sprawdzać! Przy okazji opisanej wyżej techniki jazdy warto wspomnieć o tak zwanym odmulaniu silnika (tak nazywają w serwisie...). Nie wdając się w szczegóły (pisał o tym pewien tygodnik) chodzi o "oczyszczenie" sondy lambda. Jeżeli pokonujemy najczęściej krótkie odcinki drogi, wówczas warto od czasu do czasu "przegonić" silnik starając się jechać na czterech i pół tysiącu obrotów (niekoniecznie na V biegu...) przez kilka minut. Co do opisanej wyżej techniki jazdy, Pan Janusz Z. z Wrocławia (patrz Ludzie listy piszą) zgłosił zastrzeżenia, a mianowicie do jazdy 60 km/h na V biegu. Jak na początku porad napisałem stosuję, ale odpowiedzialności nie biorę. Tytułem uzupełnienia dodam tylko, że technikę powyższą stosuję tylko i wyłącznie wówczas, gdy silnik jest rozgrzany do normalnej temperatury pracy (czyli takiej, jaka pojawia się na wskaźniku jako maksymalna podczas normalnych warunków jazdy). Chociaż przesadzanie z obrotami w przypadku silnika nierozgrzanego to też zabójstwo!

IV

Pamiętajcie, że w razie powtarzających się problemów technicznych z samochodem podczas pierwszego roku po zakupie auta u dealera po spełnieniu ściśle określonych warunków macie możliwość wymiany auta na nowe. Pomocny okaże się Powiatowy Rzecznik Konsumentów (w Pile ma siedzibę w Starostwie Powiatowym), który według mojego rozeznania funkcjonuje w każdym powiecie. Ja o tym nie wiedziałem i zabrakło mi dwóch dni do tego, żeby mieć auto nowe. Pamiętajcie również, że bieg rękojmi po zmianach kodeksu cywilnego rozpoczyna sie w dniu zakupu auta i skorzystać można z niej tylko w ciągu roku od zakupu auta. Dawniej z rękojmi można było korzystać po upływie rocznej gwarancji (a tylko takich fabrycznie udziela Opel).
Dodam jeszcze, że w pierwszych dniach funkcjonowania niniejszej strony w tym punkcie znalazł się błąd, który poprawiłem dzięki uwagom przyszłego jurysty (III rok!) - mojego brata Tomka. Dzięki!

V

Jeżeli planujecie zakup klimatyzacji do swojego auta, wówczas zamówcie ją w wyposażeniu fabrycznym. Mnie doradzono, żebym zaoszczędził na kosztującej wówczas 5.500 PLZ klimie, ponieważ auto kupowałem jesienią. "Dołoży pan wiosną..." Cóż, tylko, że osiołki patentowane nie powiedziały, iż wymaga to rozebrania prawie połowy auta (trochę oczywiście przesadzam, ale niektóre serwisy mają problemy z prawidłowym mocowaniem kół, a co dopiero z demontażem i montażem deski rozdzielczej...) i dodatkowej dopłaty za montaż w kwocie zbliżonej do ceny klimy... Banda! Dopłata w tym przypadku to naturalna sprawa, ale nikt mnie o niej nie uprzedził! Dlatego też następna rada brzmi:

VI

Kupując auto pytajcie o WSZYSTKO! Klient może, tym bardziej, że obecnie auta mizernie się sprzedają, więc pracownicy salonu wyleją wiadro wazeliny, żeby Wam wcisnąć pojazd! To Wy jesteście Panami sytuacji, tym bardziej że Opla można kupić w salonach, których jest już całe mrowie w Polsce.

VII

Nie tylko salony i serwisy Opla tak robią, ale nie pozwalajcie umieszczać na swoim aucie jakichkolwiek ich reklam w formie naklejek, czy zakładać ramek wokół tablic rejestracyjnych z danymi kontaktowymi serwisu jeżeli sobie tego nie życzycie. Ramki wokół rejestracji łatwo zmienić, ale z naklejkami bywa gorzej. A zdarza się tak, że przestajemy lubić panów z jakiegoś serwisu za ich dyletanckie podejście do auta, ale naklejki na naszym aucie krzyczą do innych "Korzystam z tego serwisu!". No i musimy zdzierać naklejki, myć szyby, żeby nie reklamować partactwa... W ostateczności ramka wokół rejestracji wystarczy, ale uważajcie, bo wiele serwisów zmienia je na swoje bez pytania.

VIII

Są osoby, które nie wiedzą, jak "dobrać" się do wykładziny podłogowej - proszę wykonywać czynności niżej opisane bardzo ostrożnie! Otóż czarne elementy plastikowe zamontowane na progach wewnątrz samochodu mocowane są za pomocą metalowych zatrzasków. Należy lekko odchylić gumową uszczelkę drzwi w miejscu, w którym styka się ona z wewnętrznym elementem plastikowym progu i ostrożnie pociągnąć plastik do góry. Z tyłu należy dodatkowo wymontować siedzisko kanapy. Z przodu część palstików na wysokości stóp jest mocowana wkrętami, które umieszczono pod zaślepkami. Wkręcenie z powrotem tych wkrętów wymaga cierpliowści i precyzji. Nie należy manipulować przy fotelach przednich! Zwłaszcza przy wtyczkach łączących z instalacją napinacze pirotechniczne. W ogóle, z racji "przebywania" głowy bardzo blisko poduszek powietrznych najlepiej jest wyłączyć stacyjkę. Niby Opel nie miał problemów z samoodpaleniem poduszek, ale lepiej dmuchać na zimne! Jeżeli wykładzina już "waniajet" czeka Was mnóstwo pracy. Gąbka w wykładzinie jest bardzo gruba, a najprawdopodobniej będzie trzeba ją w czymś wyprać (oczywiście ręcznie). Najdłużej będzie trwało suszenie... Ja pomagałem sobie suszarką do włosów... Przy umieszczaniu plastików z powrotem na swoim miejscu, należy umieścić precyzyjnie metalowe zatrzaski w otworach, skąd zostały wyjęte! Następnie należy naciskać do momentu, kiedy będzie słyszalny trzask zatrzasku "wskakującego" w otwór. Proszę pamiętać, że zatrzasków jest kilka i w przypadku nieprawidłowego montażu można uszkodzić plastik, a w najlepszym razie podczas jazdy słuchać koncertu tak zwanych świerszczy...

IX

Jak sprawdzić nie rozkładając wnętrza na elementy pierwsze, czy pod wykładziną jest wilgoć? Po pierwsze, jeżeli w aucie unosi się charakterystyczny, niemiły zapach wilgoci to sprawa wówczas jest jasna - czytać i stosować poradę VIII! Pozostaje mi tylko współczuć i życzyć powodzenia...
Jeżeli jednak tylko chcecie sprawdzić, czy nie mieliście pecha, to warto wsunąć pod wykładzinę dłoń w miejscu, gdzie elementy wykładziny się kończą i zachodzą na siebie. Takim miejscem jest na przykład podłoga pod fotelami przednimi, ale w miejscu, gdzie pasażerowie siedzący z tyłu trzymają stopy. Należy tylko uważać na ostre elementy wystające z dna podłogi. Jeżeli jest tam sucho, to życzę spokojnego snu.

X

Jeżeli zbliża się jesienna słota, a później zima, pamietajcie, że butami będziemy wnosić do wnętrza auta coraz więcej błota i wilgoci pod innymi postaciami... W firmowych gumowych dywanikach (musiałem za nie dopłacić - też mi luksus!) znajdują się otwory. Prawdopodobnie w jakiejś wersji Astra II ma w wykładzinie mocowania do dywaników. W mojej (i w większości Waszych Szanowni Czytelnicy) Astrze II mocowań nie ma i przez otwory w dywanikach wylewała się breja z dywaników na wykładzinę... Proponuję te otwory zakleić - na przykład kawałkami starej skóry. Zlikwidujemy w ten sposób kolejne źródło wilgoci i zanieczyszczeń.

XI

Zimowe opony to podstawa! Ja kupiłem Dębica Frigo Directional i jestem z nich bardzo zadowolony. W lutym 1999 roku z kolegą (pozdrowienia dla najlepszego pilota do jazdy po Niemczech!) przejechałem w ciągu tygodnia ponad 3 tysiące kilometrów. Pierwszym etapem było Varel nad Morzem Pólnocnym (od Świecka 550 km). Śnieżyca taka, że moja zielona Astra II wyglądała niczym bałwanek. Przedni napęd + Dębica Frigo dały w efekcie niemal bezproblemową jazdę. Nie zdarzyło nam się stać z powodu śniegu mimo, iż czasem autostrady niemieckie (ech, będę już stary i niezdolny do prowadzenia samochodu, kiedy nasi śmieszni włodarze dadzą nam takie...) były przysypane śniegiem tak, że niewidoczne były barierki i znaki... Wyjazd z Braunschweig wprawdzie kosztował mnie spoconą koszulę i małe pokrzykiwanie na siebie z pilotem (jeszcze raz pozdrawiam), ale pod górkę, na zakręcie przy tak zwanej szklaneczce na jezdni Niemcy się zsuwali, a my jakoś się wyturlaliśmy. Jeszcze raz polecam Dębica Frigo Directional, chociaż mi za to nie płacą...

XII

Brzęczenie, "świerszcze" oraz inne odgłosy są niestety zmorą wielu kierowców. Kupujemy sobie autko za ponad pół miliarda starych złotych i słyszymy od serwisantów "tak już musi być". Zwykłe draństwo! Ale każdy z nas - użytkowników Astry II - ma związane z tym problemem pewne doświadczenia. Możemy sobie wzajmenie pomóc. Oto moje doświadczenia.
"Świerszcze" wewnątrz auta mogą pochodzić z wielu miejsc.
Na przykład z ustrojstwa do zmiany wysokości pasa bezpieczeństwa - tu niestety liczymy na siebie lekko uderzając w to miejsce lub prosząc uprzejmego serwisanta (rzadkie, ale spotykane zjawisko), żeby tam zajrzał.
Kolejne miejsce (OSTROŻNIE - GROZI EKSPLOZJĄ!) to mocowanie wtyczki instalacji odpalającej ładunek pirotechniczny. Wtyczka ta podłączana jest pod przednim fotelem. W ŻADNYM RAZIE NIE WOLNO JEJ ODŁĄCZAĆ (W OGÓLE) ANI MANIPULOWAĆ NIĄ PRZY WŁĄCZONEJ STACYJCE! Bywa tak, że coś brzęczy z okolic fotela, ale trudno stwierdzić skąd dokładnie. To jest często właśnie ta wtyczka.
Kolejne miejsce to wylot nadmuchu powietrza na nogi pasażera.
Wokół wylotu jest plastik, który ociera często o niego.
Plastikową płytę, która zamontowana została przy omawianym nadmuchu (tuż poniżej schowka) inżynierowie Opla zamocowali na dwóch plastikowych wkrętach. W miejscach mocowania pod płytą nie ma gąbki - często wystarczy uzupełnić ten brak by pozbyć się hałasu lub w znacznym stopniu ograniczyć go.
Zdarza się, że miejscem, z którego dochodzi brzęczenie jest mechanizm
kasety umieszczonej w odtwarzaczu lub w schowku!
Brzęczeć może też ramka wokół wyświetlacza, ale to brzęczenie
ustępuje po podwyższeniu temperatury wnętrza (zimą).

Jeszcze jedna uwaga: wielu serwisantów na uskarżanie się kierowcy
na dziwne hałasy generowane przez Astrę II odpowiada:
- ten typ tak ma (radzę zmienić typ serwisanta)
- panie, to jest tylko auto (jak wyżej) etc.
Zerknijcie na parking przed salonem i spytajcie: a czym pan jeździ? Z reguły są to właściciele
stuletnich szrotów, dla których ważne jest, że auto (?) jeździ, albo że jego maluch pali 1,5 litra na stówę...
Są tacy, którzy po prostu są głusi, albo co innego na "g";).

Macie doświadczenia w walce z hałasem Astry II? Czekamy na listy!

XIII

Co pewien czas panowie w serwisie wymieniają filtr przeciwpyłkowy w naszym autku. W tym miejscu pojawia sie pewna pułapka, mianowicie po wyjęciu starego filtra do wnętrza instalacji wpadają wszelkie większe zanieczyszczenia, które zatrzymały się na filtrze po wpadnięciu przez kratki znajdujące się na zewnątrz, tuż pod szybą przednią. Kończy sie to tym, że po wyjeździe z serwisu włączamy wentylator nadmuchu powietrza i wkoło nas fruwają martwe owady, liście i kawałki papieru. Może zdarzyć się też tak, że któregoś dnia liść lub inne zanieczyszczenie zaczyna uderzać o łopaty wentylatora - nic przyjemniejszego - zwłaszcza podczas dłuższej podrózy! Zwracajmy więc naszym serwisantom uwagę na ten problem podczas wymiany filtra przeciwpyłkowego.

XIV

Pamiętajcie o wyważaniu kół mniej więcej co 5.000 kilometrów przebiegu lub gdy poczujecie drżenie - nawet nieznaczne - kierownicy podczas szybkiej jazdy po równej drodze. Bardziej doświadczeni kierowcy są w stanie wyczuć nieprawidłowości w tym zakresie jeszcze zanim wystąpią objawy w postaci drżenia kierownicy lub tyłu auta. Po co należy wyważać koła? W trosce o amortyzatory, opony, układ kierowniczy etc. - w trosce o nasze bezpieczeństwo.

XV

Częstym zjawiskiem w Oplach jest problem z włączaniem wstecznego biegu. Są na to dwa sposoby:
- jeżeli zatrzymaliśmy auto w trakcie jazdy do przodu wówczas przed włączeniem biegu wstecznego przełączmy na "luz" i odczekajmy 3÷5 sekund przed włączeniem biegu wstecznego,
- jeżeli bieg wsteczny nie daje się włączyć, wówczas przy wciśniętym pedale sprzęgła włączamy pierwszy bieg i po chwili wsteczny.

XVI

Jeżeli po uruchomieniu silnika wspomaganie kierownicy nie działa lub stawia zbyt duży opór często pomaga wyłączenie silnika oraz ponowne jego uruchomienie. Welcome to the Opel world...

XVII

Niestety, może się zdarzyć tak, że podczas podróży Wasze autko będzie holowane. Zaczep do holowania schowany jest pod wykładziną bagażnika. Radzę ten zaczep wyjąć stamtąd. Dlaczego? Podczas mojej przygody ze skrzynią biegów bagażnik miałem załadowany po brzegi. Wyciągnąć zaczep spod wykładziny - to była przyjemność...

Powrót do spisu treści

CZEKAM NA LISTY Z PROPOZYCJAMI, PYTANIAMI I PORADAMI. W MIARĘ MOŻLIWOŚCI WIĘKSZOŚĆ ZOSTANIE ZAMIESZCZONA, ZAPRASZAM!